01

Jest taka piramidka, nigdzie nieumieszczona, niepisana hierarchia przedmiotów szkolnych. Kiedyś na szczycie widniała Ona. Przez niektórych znienawidzona, przez innych uwielbiana, królowa nauk, Matematyka. Dziś czasy się trochę zmieniły, świat poszedł do przodu i owszem, matma super ważna, ale bez języka to daleko nie zajdziesz.

Według mojego pomysłu hierarchia owa przedstawia się jak na ilustracji poniżej:

02

Odkryto jakiś czas temu, że nie istnieje tylko jeden rodzaj inteligencji. To, co potrafimy wyliczyć testem IQ nijak się ma do życia, bo ocenia tylko jeden z typów: inteligencję matematyczno-logiczną. Wszyscy, którzy nie mają wysokiego ilorazu inteligencji, tylko taki w normie nie powinni osiągać żadnych sukcesów ani robić kariery. Wiadomo, życie jest życiem i choćbyśmy się nie wiem jak starali, nic nigdy nie jest czarno białe.

Patrząc na nasze schodki, możnaby przypuścić, że stojąc najwyżej, tam zaraz obok języków, jedną nogą zahaczając jeszcze o matmę, odniesie się niekwestionowany sukces. Nawet jeśli matematyki nie lubi. A z angielskiego jest nawet fajna pani, ale nie umiem się tego nauczyć. Czy to Twoja wina, mały uczniu, wielki odkrywco?

 Załóżmy, że cała klasa (a właściwie rodzice) zgodnie twierdzi, że najwięcej trzeba przykładać się do angielskiego. Klasa jest zróżnicowana, pod względem rodzaju inteligencji również. Z dwudziestoosobowej klasy powiedzmy, że dwie osoby mają dobrze rozwiniętą inteligencję werbalną, czyli innymi słowy językową, dzięki temu świetnie się czują rozmawiając z innymi w obcym języku Upajają się dźwiękiem i wymową poszczególnych słów, cieszą się dobrymi ocenami. Zakładamy oczywiście, że mamy świetnego, nauczyciela, który potrafi wesprzeć tych najlepszych, posłać ich na konkursy i naprawdę szczerze im kibicować. Być może nie elastycznego, dostosowującego się do poziomu całej klasy, ale to wystarczy tej zwycięskiej dwójce.

Ciut gorzej poradzą sobie osoby obdarzone najwyższym współczynnikiem inteligencji matematyczno-logicznej, które raczej znajdą upodobanie w gramatyce, konstrukcji zdań. Jeszcze słabiej wypadną osoby, które inteligencję językową mają w jakimś tam stopniu, ale inne typy rozumienia świata przeważają w jego mózgu. No i na szarym końcu osoby, dla których obcy język to abstrakcja i mimo, że poświęcają na to dużo czasu (lub nie), no nijak im to nie idzie.

Jakie jeszcze mamy typy inteligencji?

  1. Matematyczno-logiczna
  2. Językowa
  3. Przestrzenna
  4. Przyrodnicza
  5. Muzyczna
  6. Ruchowa
  7. Interpersonalna
  8. Intrapersonalna

I co Ty na to? Wszyscy żyjemy na tym samym świecie, więc każdy z nas posiada każdy rodzaj inteligencji tylko w różnym stopniu. Tylko jak to się ma do przedmiotów szkolnych i traktowania zajęć? Większość ludzi jest zdania, że naprawdę przedmioty typu plastyka to zapychacze czasu. Muzyka jest trochę wyżej, razem z techniką, bo czasem trzeba coś przynieść i jest zdawanie i są oceny. Jeśli ktoś ma talent muzyczny, albo ruchowy, albo przestrzenny, a w szkole nie ma w ogóle tańca (całe szczęście jest w-f), muzyka jest na poziomie jakim jest, a technika jest nudna i broń boże żadnych noży, jak ma się spełniać? Jak odkrywać swoje pasje, lub mieć przestrzeń do ich poszukiwań?

Powstało teraz tyle dróg rozwoju, które nie są ściśle sprecyzowane… Mając umiejętności matematyczne, owszem, możesz być po prostu matematykiem, ale możesz też robić miliard innych pokrewnych rzeczy, w których prym wiedzie matematyka, a zaraz potem korzystasz z wiedzy na temat przyrody, czy architektury! Może tańca? Nie wiesz jak pokieruje Tobą życie, a może to Ty nim, nie znasz swoich priorytetów za 10, 5 lat, a nawet tych za tydzień. Dlaczego masz się ograniczać tylko do rozwijania jednego typu inteligencji? Po pierwsze, może nie jesteś super w angielskim, umiesz go ledwo przyzwoicie, ale świetnie tańczysz!

Wiesz co? NIKT TEGO NIE ZAUWAŻY. Nawet jeśli się popiszesz, na tej mniej sztywnej części apelu, odpalisz szkolnego boomboxa na płyty CD i zatańczysz breakdance, czyli to co kochasz z tak wielkim poczuciem winy, NIC TO NIE ZMIENI.

Nie, nie napiszę już tu nic wesołego. Bo jest mi naprawdę smutno. Wiadomo, priorytety znowu się zmienią, znowu „po czasie”. Większość dzieciaków i tak będzie poszkodowanych… Bez pomysłu na życie, idących na studia, a potem rzucających się na jakąkolwiek pracę. W odkrywaniu pasji to my musimy pomóc. My, rodzice, my, nauczyciele. Dyrektorzy, kuratorzy, władze. To ma znaczenie nie tylko dla poszczególnych jednostek, jakim jest szczęśliwe dziecko – szczęśliwy dorosły, ale i dla gospodarki kraju no!

O co apeluję? O równouprawnienie wszystkich przedmiotów! O.