57

Mamy coraz więcej przykładów personalizacji. Począwszy od kalendarzy dla konkretnych grup społecznych, przez telefony z dostosowanymi do potrzeb funkcjami po aplikacje, których właśnie Ty teraz potrzebujesz. Mamy leki o różnej sile i minimalnych różnicach w składach, żeby były dostosowane do naszych potrzeb. Mamy naprawdę mnóstwo butów różniących się drobniusieńkim detalem, by każdy mógł być na swój sposób wyjątkowy.

To czemu, ja się pytam, edukacja wciąż i wciąż jak uparty osioł zostaje w tyle? Dlaczego klasa to taka szara maź, w której każdy jest traktowany zupełnie tak samo? W poprzednim tekście pisałam, o najróżniejszych typach inteligencji i jak to jest respektowane przez szkoły (wcale).

Mam takie marzenie, że każdy w szkole traktowany jest w sposób wyjątkowy. Że każde dziecko może się poczuć ważne i wartościowe, bo tak właśnie jest. Że szkoła to miejsce do odkrywania swoich pasji i talentów. Że pracują w niej tylko nauczyciele z powołania. Którzy kochają swoją pracę, mają w życiu misję. Żeby dawali z siebie wszystko, byli doceniani i szczęśliwi. Żeby świecili przykładem dla swoich uczniów. Żeby szli z duchem czasu, zachowując najlepsze rzeczy ze swojego doświadczenia. Żeby nie bali się wyzwań. Żeby do każdego dziecka podchodzili in-dy-wi-du-a-lnie.

Na pewno nie pomagają w tym duże klasy. Tu jestem pewna na sto procent.

Opowiem Wam historię. Zostawiłam w jednym z przedszkoli plakat i ulotkę dotyczącą zajęć w Muzykuj. Rodzicom w ogóle nie spodobała się koncepcja bo:

– chcieliby płacić 30 złotych na miesiąc

– chcieliby, żeby w grupie było przynajmniej 15 osób (3,4-latków)

Rachunek nie jest trudny. Mój dochód będzie wynosił prawie tyle samo ile przy mojej pięcioosobowej propozycji. Tylko, że:

  1. Nie będzie Kamila, Ani i Nicoli. Będą dzieci.
  2. Nie zdążę żadnego z nich poznać i dostosować programu.
  3. Nauczę się w końcu ich imion, program jednak nadal będzie musiał pozostać uśredniony.
  4. Dzieci mniej skorzystają na zajęciach. Część z nich zajmie się sobą nawzajem. Muzyczne zajęcia zakładają bowiem bierne uczestnictwo, czyli NIE ZMUSZAĆ! Dziecko i tak chłonie jak gąbka. W pewnym momencie zacznie uczestniczyć aktywnie, bo zabawa samemu nie jest już tak super.
  5. Dzieci nie będą robiły tak szybkich postępów, bo nie poświęcę każdemu z nich z osobna tyle czasu. Każdy ma swoje tempo i dostosowując się do niego uzyskujemy najlepsze efekty. Najlepsze!A nie ciśnięcie na siłę.
  6. Nie zdążę nawet wysłuchać co każdy z nich ma ważnego mi do powiedzenia! Wiecie jakie to jest ważne, gdy nauczyciel nie zbywa pozornie nie związanych z zajęciami tematów? Tak tworzy się więź! Muzyka to dość intymna sprawa, bo wiąże się z uczuciami. Zarówno ucznia jak i nauczyciela.

 

30 źle zainwestowanych złotych w masówę. Na co to komu?

Bądź świadomy, rodzicu. Twoje dziecko jest wyjątkowe, indywidualne, jedyne w swoim rodzaju. Wymagaj spersonalizowanego podejścia od wszystkich, którzy biorą jakikolwiek udział w wychowaniu i edukacji Twojego dziecka. Sam przecież nie podchodzisz do niego jak system, jak do ustandaryzowanego modelu. Podchodzisz jak do największego cudu, bezgranicznie je kochając. Nie dawaj mu byle czego, bo wyrośnie na byle kogo.